Troszeczkę muszę się przyznać, że blog na kilka miesięcy poszedł w odstawkę. Poprawki na uczelni, wakacyjne wyjazdy i jakieś problemy techniczne z wyświetlaniem poprzedniej koncepcji widoku bloga. Ale znów natchnęła mnie moc i postanawiam to ruszyć dalej.
Dzisiaj na tacę rzucam zapewne oklepany już słuchaczom Eski numerek Martina Garrixa - Animals. Raczej nie jestem osobą, która poznaje utwory z publicznych stacji radiowych, stąd "Animalsem" zaraził mnie mój brat, który po powrocie z Belgii pokazał mi ten numer w Jumpstyle'owym remixie. Odkopałem gdzieś oryginał i spodobał mi się porządnie!
Dzisiaj na tacę rzucam zapewne oklepany już słuchaczom Eski numerek Martina Garrixa - Animals. Raczej nie jestem osobą, która poznaje utwory z publicznych stacji radiowych, stąd "Animalsem" zaraził mnie mój brat, który po powrocie z Belgii pokazał mi ten numer w Jumpstyle'owym remixie. Odkopałem gdzieś oryginał i spodobał mi się porządnie!
Do teledysku się nie będę odnosił, bo ani mnie nie porywa, ani nie zachwyca, taki o chyba zrobiony, żeby gdzieś to prócz radiostacji mogło polecieć. Co do kwestii muzycznej: cały build up jest dosyć tradycyjny, lecz gdy wchodzi drop i melodyjka, brzmi to całkiem świeżo i oryginalnie, nutka jest dobrze nakręcana i świetnie bym się przy niej w klubie bawił. Jest prosto i wkręcająco, takie utwory często osiągają sukces (patrz "Ona tańczy dla mnie") ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz